﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Wyznania pana Mieroszewskiego”> 
<author_1=”Sław”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="6">
<date=”1954-06-22”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Przetłumaczmy te „europejskie” aluzje p. Mieroszewskiego na język polski. Wielce Szanowny Konradzie Adenauerze — powiada tu p. Mieroszewski. — Zechciej Pan łaskawie zrozumieć, że w dobrze zrozumianym interesie dobrze zrozumianego imperializmu niemieckiego leży szukanie nowych, bardziej — jakby to powiedzieć, żeby pana Adenauera, uchowaj Dullesie, nie urazić? — bardziej strawnych dla Europy form. Po co tak głośno żądać Wrocławia i Gdańska, Łodzi i Gdyni, skoro my, emigranccy przywódcy, zgadzamy się przyjąć stanowiska skromnych gauleiterów w nowym General Gouvernement, które byłoby cząstką nowej wielkiej Rzeszy. To jest — najmocniej przepraszam — „federacji europejskiej”. Czegoś w rodzaju „europejskiej wspólnoty” rozciągającej się „aż po Ural” — jak lubi mawiać herr Hallstein, podsekretarz stanu w rządzie Adenauera.
*
Nie wydaje nam się potrzebne podkreślać tu, że wszystkie mądre rady, które p. Mieroszewski kieruje pod adresem Adenauera, są tylko jeszcze jednym dowodem bezgranicznego braku poczucia rzeczywistości. Braku, cechującego emigranckich renegatów w stopniu wręcz znakomitym. Wszak z wyjątkiem własnej mocno zleżałej i wyliniałej w służbie różnych wywiadów skóry — panowie ci nie mają niczego do zaofiarowania. Z takim samym powodzeniem, z jakim włączają Polskę do wyimaginowanej przez nich „federacji” Kruppa, Adenauera i Dullesa, mogliby do tej, samej „federacji” włączyć... księżyc. Zbędną także byłoby rzeczą podkreślać tutaj, że p. Mieroszewski udaje, że nie rozumie, iż imperialiści niemieccy musieliby przestać być sobą, by zaniechać polityki zaborczości zarówno wobec Polski jak i wobec Francji.
My chcielibyśmy tu podkreślić sprawę inną. Sprawę, która wskazuje, jak rzeczywistość rozsadza nawet krzywe zwierciadło emigranckich rojeń.
Pan Mieroszewski nie zawsze był tak... „umiarkowany”, tak „kompromisowy”. Jeszcze trzy lata termu tenże p. Mieroszewski w tejże „Kulturze” niedwuznacznie wyrażał zgodę, na to, aby Adenauer Polsce odebrał jej Ziemie Zachodnie, a przywróci — Andersa, Ciołkosza oraz, rzecz jasna, pana Mieroszewskiego.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
 
